Star Wars: Rebelia – relacja

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce…

Złowrogie Imperium Galaktyczne pod wodzą byłego senatora PALPATINE umacnia swoje panowanie w całej galaktyce. Całej? Nie! Kilka nieco bardziej oddalonych od Coruscant planet wciąż nie chce podporządkować się nowemu reżimowi. Garstka niepokornych senatorów pod wodzą MON MOTHMY organizuje Sojusz dla Przywrócenia Republiki. Dołączają do niego Bothanie, Calamarianie i Wookie, a kolejne planety ogłaszają poparcie dla rebeliantów.

Sojusznicy nie wiedzą jednak, co im grozi. Na orbicie planety Dathomir pod kierownictwem WIELKIEGO MOFFA TARKINA powstaje niezwykle groźna broń, która może odmienić losy buntowników i całej galaktyki…

Akt 1. Nowa Nadzieja

Podczas gdy podległe Imperium wojska podporządkowywały sobie siłą kolejne planety w centrum galaktyki, dyplomaci rebelianccy prężnie działali, aby zebrać jak najwięcej sojuszników. By ich przekonać, zlecili budowę ogromnych krążowników na orbicie Mon Calamari, które mogły równać się siłą z licznymi niszczycielami imperialnymi. Mon Monthma, Leia Organa i generał Rieekan rozproszyli się po galaktyce, pozyskując dla sprawy Sojuszu m.in. Twi’leków z Ryloth czy górników z Bespin. Największy jednak cios w samo serce wroga zadał generał Crix Madine, prowadząc dywersyjny atak na Corelii i niszcząc okupujące planetę wojska imperialne. Odcięcie Imperatora od najlepszych fabryk produkujących niszczyciele było potężnym ciosem i jednocześnie pretekstem do eskalacji działań wojennych.

Siły imperialne pod wodzą Dartha Vadera wyruszyły zatem spacyfikować jednego z prowodyrów Rebelii – Kashyyk. Jednocześnie silna flota pod dowództwem generała Tagge zajęła ważny przyczółek w postaci Ord Mantell, a wielki Moff Tarkin udaremnił akcje sabotażystów na Mustafar. Tym niemniej szybka produkcja calamariańskich krążowników w powiązaniu ze stratą Corelii wymusiła na Imperium radykalniejsze działania. Silnie uzbrojona flota pozostawiła siły okupacyjne na Kashyyk i wyruszyła w dalszą podróż, ścierając się z wojskami rebeliantów pod Saleucami. W wyniku wielogodzinnej i pełnej zwrotów akcji bitwy Sojusz zniszczył niszczyciel imperialny, jednak przypłacając to utratą całej floty myśliwców. Jednocześnie na powierzchni planety rozegrały się walki, które zaowocowały zniszczeniem obu licznych armii. Dopiero przyszłość miała pokazać, czy nie było to aby pyrrusowe zwycięstwo Sojuszu…

Akt 2. Imperium Kontratakuje

W tym samym bowiem czasie Jan Dodonna wraz ze wsparciem siatki bothańskich szpiegów wyruszył zbadać tajemniczą budowę na orbicie Dathomiry. I choć jego misja się powiodła, dzięki czemu dostarczył Rebelii niezwykle cenne informacje na temat słabości świeżo powstałej Gwiazdy Śmierci, został złapany przez Dartha Vadera. Imperium postanowiło się nie certolić i rzucili wybitnego generała sarlaccowi na pożarcie, co poważnie podkopało morale buntowników. Vader natomiast nie tracił czasu i błyskawicznie ruszył na Bespin, gdzie jego gwardia pojmała negocjującą warunki przystąpienia do Sojuszu Mon Mothmę. Groźba uwięzienia centralnej postaci Rebelii zmusiła Rebeliantów do próby odbicia, jednak Imperium było przygotowane na tę okoliczność. By zapewnić sobie możliwość spokojnego i dokładnego przesłuchania Mon Mothmy, zatrudnili słynnego Bobę Fetta, który uniemożliwił rebelianckim agentom interwencję.

Plan Imperatora i Vadera powiódł się doskonale. Wykorzystując liderkę Sojuszu jako przynętę, wywabili z tajnej rebelianckiej bazy niedobitki Czerwonej i Złotej Eskadry z bitwy o Saleucami i zniszczyli je na orbicie Bespin, jednocześnie likwidując oddział komandosów w Mieście w Chmurach. Następnie pułkownik Yularen poddał Mon Mothmę wielogodzinnym przesłuchaniom, w wyniku których zdradziła, że rebelianckie bazy znajdują się na Ilum, Mon Calamari i Ryloth. Nie wiedziała jednak, że siły Imperium już wcześniej wysłały droidy zwiadowcze na dwie z tych trzech planet i ustaliły ponad wszelką wątpliwość, że baza operacyjna całego Sojuszu mieści się na planecie Twi’leków. Ogromna flota ruszyła zatem z Sullust w stronę Ryloth, po drodze podbijając Naboo, Utapau i Geonosis. Groźba całkowitego unicestwienia zawisła nad Rebelią w całej rozciągłości.

Akt 3. Powrót Jedi

Rebelianci mieli jednak asa w rękawie. W trakcie postępujących walk dołączył do nich nie kto inny, a biologiczny syn Dartha Vadera – Luke Skywalker. Odbywszy nauki u mistrza Yody na Dagobah, wspólnie z ocalałymi generałami Sojuszu zorganizował brawurową akcję ucieczki z Ryloth i wspólnie przenieśli niedobitki Rebelii na Nal Hutta. Jednocześnie wojska Mon Calamari zorganizowały blokadę okupowanej na powrót przez Imperium Corelii, a księżniczka Leia Organa z Alderaan pozyskała dla sprawy niezwykle cennych sojuszników z Cato Neimoidia w samym sercu galaktyki.

Pętla na szyi Rebelii zaciskała się jednak nieubłaganie. Wściekły Palpatine na pokładzie w pełni ukończonej Gwiazdy Śmierci ruszył w stronę Zewnętrznych Rubieży i nakazał całkowite unicestwienie planety będącej świadkiem ostatniej wielkiej klęski Imperium – Saleucami. Wybuch planety sprawił, że Rebelia utraciła jednego z najważniejszych sprzymierzeńców – z wojny wycofali się bowiem wówczas Calamarianie. Flota Imperium zaś – przeczesując planety jedna po drugiej – ustaliła, że baza Rebelii musi znajdować się gdzieś w rejonie pomiędzy Kessel, Nal Hutta a Toydarią. Nie czekając na posiłki, Gwiazda Śmierci ruszyła w dalszą drogę – na której stanął ostatni Jedi, Luke Skywalker na czele Eskadry Łotrów. W wyniku bitwy nad Kessel szwadron X-Wingów rozniósł w pył kilka eskadr doborowych myśliwców Tie…

Akt 4. Nie każda bajka kończy się happy endem

… jednak nie udało im się wykorzystać słabości Imperatora. Dowodzone przez pułkownika Yularena statki zniszczyły całkowicie Eskadrę Łotrów przy desperackiej próbie rajdu na Gwiazdę Śmierci. I choć Luke w widowiskowym pojedynku na Toydarii niemal pokonał swojego ojca, los Rebelii został przypieczętowany. Podejmowane desperacko przez generała Rieekana próby znalezienia kolejnej bazy spełzły na niczym. Nal Hutta pozostała ostatnim bastionem Rebeliantów, a pozbawiona myśliwców i odcięta od głównych sił operujących w rejonach Bothawui i Corelii baza została wkrótce zniszczona. Ostatnia próba oporu przeciwko rządom Imperatora poniosła klęskę.


Tym razem Imperium wygrało, choć w poprzedniej partii tego samego dnia moja baza na Ilum pozostawała w zasadzie bezpieczna przez całą rozgrywkę. Takie są zresztą moje dotychczasowe doświadczenia (po 22 rozgrywkach) – wbrew przytłaczającemu poczuciu nieuchronnej klęski, w Rebelii to Imperium musi się bardziej namęczyć, żeby wygrać. Tym bardziej zatem cieszę się, gdy uda mi się odwrócić losy konfliktu. Gra natomiast wciąż się absolutnie nie nudzi i pozostaje w moim ścisłym topie planszówek wszech czasów. Jeśli lubicie złożone, klimatyczne strategie – a zwłaszcza, jeżeli kochacie Gwiezdne Wojny (tak zakładam, jeśli doczytaliście do tej pory) – gorąco PO-LE-CAM!

And May the 4th be with you!