Z kwiatka na kwiatek. Gra w zielone

Za oknem wiosna, ptaszki ćwierkają, fruwają motylki… no dobra, kogo ja oszukuję. Wiosna w tym roku postanowiła się nie wychylać zbyt wcześnie, a dodając do tego kolejny lockdown, pogoda jest wręcz „idealna” na planszówki. Zawsze można jednak wybrać coś w wiosennym klimacie, na przykład Z kwiatka na kwiatek od Naszej Księgarni.

Motylem jestem

Gra oryginalnie nazywa się Cloomba, a dokładniej – Клумба, gdyż jej autorami są rosyjscy projektanci Ekaterina Gorn (przy okazji ilustratorka) oraz Igor Sklyuev. Jedyną ich wcześniejszą grą jest Master of Orion, o którym – przyznam szczerze – nawet słyszałem, ale nic nie wiem. Z kwiatka na kwiatek przyciąga jednak nie uznanymi nazwiskami, a uroczą tematyką. W grze bowiem sadzimy kwiatki, na które przylatują różnokolorowe motyle. Ten, kto ułoży najlepiej punktujące rabatki i przyciągnie najwięcej motyli, zostaje zwycięzcą. Gra jest dość prosta i szybka – zgodnie z informacjami z pudełka zajmuje 30 minut i nadaje się dla dzieci od 10 roku życia; śmiem jednak twierdzić, że obie te liczby są zawyżone.

Po grze o motylach oczekiwałem ładnego wykonania i absolutnie nie jestem zawiedziony. W środku zaskakująco dużego pudełka znajduje się garść kart, żetony kwiatków, zamszowy woreczek i stosik drewnianych motyli, które sprawiają świetne wrażenie. Wszystko jest intensywnie zielone i sprawia mi estetyczną przyjemność. U mnie zresztą gry z losowaniem z woreczka od razu mają punkty na starcie – uwielbiam tę niepewność. Zrobiłem nawet błyskawiczny unboxing, który można zobaczyć tutaj.

Siąść tu i tam

Jak już się rzekło, Z kwiatka na kwiatek to gra szybka i nieskomplikowana. Każdy z graczy buduje swój ogródek, ciągnąc z dostępnej (odkrytej) puli kafelek zawierający dwa kwiatki i jednego motyla. Jeżeli pasuje on kolorem do jednego z owych kwiatków, możemy go tam położyć, a jeśli nie, trafia na kartę kapelusza. Dzięki motylom na kapeluszu można później dokupować pojedyncze kwiatki, jednak nie to jest głównym celem gry. Naszym zadaniem jest układanie jak największych rabatek jednego koloru, jednocześnie zawierających jak najwięcej motyli. Na koniec gry w każdej z nich mnożymy liczbę kwiatków przez liczbę motyli. Trik polega zaś na tym, że jeśli na jednej rabatce leży choć jeden motyl, nie można dołożyć kolejnego… ale można (i należy!) łączyć dwie rabatki z motylami kwiatkami tego samego koloru. Mechanizm znany jest doskonale fanom Carcassonne, gdzie nie można „wejść” swoim meeplem do miasta lub na drogę, gdzie stoi już ktoś inny. W przypadku Z kwiatka na kwiatek różnica jest taka, że każdy buduje swoją własną planszę.

Poprzez mechanikę draftowania kafelków z tzw. straganów gra przypomina również nieco stareńkich Wikingów lub zdecydowanie nowszego Azula, gdzie zbieramy je z bazarów. Zabawa polega na tym, żeby nie tylko wziąć najlepszy zestaw dla siebie, ale też utrudnić wybór pozostałym graczom. Z kwiatka na kwiatek robi to przy tym w bardzo prosty sposób, zatem nie grozi nam tutaj żaden większy paraliż decyzyjny. I choć na tym miałem poprzestać z porównaniami, poznałem ostatnio grę, która najbardziej przypomina nasze motylowe łowy. Jest nią Kingdomino, w którym również należy tak układać swój obszar gry, żeby budować duże pola jednego typu z jak największą liczbą koron. Z kwiatka na kwiatek umiejscowiłbym może minimalnie wyżej, jeśli chodzi o stopień skomplikowania, ale naprawdę minimalnie. Głównie zresztą na tryb zaawansowany, w którym za motyle z kapelusza można zamiast pojedynczych kwiatków dokupywać różne bonusowe karty.

Motyla noga!

Nie będę ukrywał – Z kwiatka na kwiatek ani nie jest niesamowicie nowatorskie, ani specjalnie głębokie. Gra sprawia jednak dużą frajdę nawet w gronie samych dorosłych i z mojej perspektywy jest bardzo dobrym fillerkiem. Nie ma w niej wiele negatywnej interakcji, ale bywają momenty, kiedy zerkamy do przeciwników i tak dobieramy kafelki, by maksymalnie ograniczyć im wybór. Zbudowanie zaś dużej rabatki z 4 lub nawet większą liczbą motyli przynosi sporą satysfakcję. Samo losowanie kolejnych motyli z woreczka jest również bardzo przyjemne. Mimo że występują wyłącznie w 4 kolorach, jest to wystarczająco, żeby w przeciągu 15-20 minutowej rozgrywki zbudować jakąś drobną strategię.

Jedyne (drobne) zarzuty jakie mam wobec gry, to dość mało interesujący tryb zaawansowany. Do sporadycznych rozgrywek absolutnie wystarcza mi podstawowy, w którym jest spora elegancja. Bardziej zaawansowany nie zmienia natomiast rozgrywki na tyle, żebym chciał go często stosować. Drugi problem to mała liczba kafelków – gra się kończy niezwykle szybko i miewaliśmy poczucie, że chcielibyśmy wszyscy jeszcze wykonać ze 2-3 ruchy. Są to jednak bardziej preferencje moje i moich współgraczy, ciężko je uznać za poważne wady gry.

Dzień minął już, a pragnę jeszcze

Czy mogę z czystym sercem polecić na wiosenne rozgrywki Z kwiatka na kwiatek? Jak najbardziej tak, jest to gra z gatunku, który – mam wrażenie – powinien pasować niemal każdemu. Jej niewątpliwym atutem jest przyjemna tematyka i szata graficzna, które wyróżniają je na tle dość silnej konkurencji. Jednocześnie zdaję sobie sprawę i uczulam, że jeżeli macie KingdominoCarcassonne czy Wikingów, to Z kwiatka na kwiatek raczej Was nie zaskoczy i nie wbije mocno w fotel. W mojej kolekcji tymczasowo zostaje, bo wyciągnie motylków mnie po prostu bawi – ale nie wykluczam, że jak się jeszcze nagram, to z niej nie wyleci. Gra ma jednak naprawdę świetną cenę (SCD na poziomie 70 zł, zatem można z pewnością znaleźć ją taniej) i jeżeli szukacie prostej gry familijnej, to będzie bardzo dobry wybór. Kolejna po Boardingu świetna gra od Naszej Księgarni.

Zalety

  • Prościutkie zasady
  • Przyjemna, szybka rozgrywka
  • Dwa tryby gry
  • Śliczne wykonanie

Wady

  • Mało nowatorska
  • Dla niektórych za prosta i za krótka

Końcowa ocena:

Z kwiatka na kwiatek to znakomita pozycja rodzinna, mogąca śmiało konkurować z klasykami typu Carcassonne czy Kingdomino. Być może nie wnosi zbyt wiele do gatunku, ale jest prześliczna, prosta i grywalna. Zdecydowanie można, a jeśli trafi się okazja u kogoś – warto, nie zmarnujecie czasu, a być może chwyci za serce.

Dziękuję serdecznie wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie gry do recenzji.