alt

Ark Nova. Zrozumieć hype

Gdyby jeszcze trzy-cztery miesiące temu ktoś mi powiedział, że Ark Nova wyrasta na najgorętszą premierę ostatniego roku, byłbym mocno zaskoczony. Tymczasem pod koniec maja 2022 roku dobija się do top 10 BGG i nie wygląda, jakby miała hamować.

Czy ten hype jest faktycznie zasłużony?

Jak można sprawdzić na tej stronie, Ark Nova wykonała w ostatnich miesiącach gigantyczny skok w rankingu BGG. W top 100 zameldowała się dopiero w lutym, a obecnie przeskoczyła już Zimną Wojnę i wskoczyła na 13 pozycję. W przeciągu ostatniego roku tylko Diuna: Imperium zaliczała podobnie skokowy przyrost, ale i ona wyhamowała znacznie wcześniej. Skąd zatem fenomen debiutanckiej (sic!) gry Matthiasa Wigge?

alt

Wśród łagodnych fal zieleni

Ark Nova po raz pierwszy usłyszałem na ostatnich targach w Essen. Widoczne już z daleka bannery wydawnictwa Feuerland Spiele kusiły całkiem ładną grafiką z okładki. Gdy jednak zobaczyłem rozłożone egzemplarza Ark Nova, straciłem zainteresowanie. Na pierwszy rzut oka było widać, że jest to gra dość ciężka i skomplikowana, a na taką rozgrywkę na samych targach nie miałem czasu. Na parę miesięcy zapomniałem o tym tytule, aż pojawił się jako jedna z tegorocznych zapowiedzi Portal Games Polska. Pomyślałem sobie – okej, Portal w ostatnich latach mocno skręcił w stronę cięższych euro, więc gra pasuje do ich portfolio. Poczytałem trochę opinii na BGG i doszedłem do wniosku, że na oko Ark Nova najbardziej przypomina Terraformację Marsa – co budziło zarówno moje nadzieje, jak i obawy. Od samej Terraformacji odbiłem się już dwukrotnie, natomiast inne tableau buildery w rodzaju Osadników: Narodziny Imperium czy Everdell zaliczam do swoich ulubionych gier.

alt

Ark Nova, mechanika stara

Sam pierwszą partię miałem okazję zagrać dopiero w maju. Moje przypuszczenia potwierdziły się w stu procentach – Ark Nova mocno czerpie z Terraformacji Marsa, ale też w pewnych rozwiązaniach przypomina Na Skrzydłach, wspomniane Everdell czy tuzin innych klasycznych euro. Zarówno mi, jak i współgraczom w kolejnych partiach przypominały się tez kolejne tytuły – Race for the Galaxy, Cywilizacja: Nowy Świt, a nawet… Sagrada Osadnicy z Catanu (kioski!). Ark Nova jest więc swego rodzaju miksem kilkunastu znanych tytułów i całego worka sprawdzonych rozwiązań. To właśnie wydaje się kluczem do zrozumienia jej fenomenu – w tej grze nie ma w zasadzie NIC nowego. Ze „starych dobrych” tytułów bierze natomiast wszystko to, co uwielbiają eurogracze – i do tego podlewa przyjemnym tematem, do którego jeszcze wrócimy.

O zasadach słów kilka

W Ark Nova każdy z graczy rozbudowuje własne zoo. W tym celu należy budować zagrody (heksowa układanka na prywatnych planszach), umieszczać tam zwierzęta (w postaci kart), pozyskiwać sponsorów i realizować projekty ochrony przyrody. Podstawowy mechanizm jest dość prosty – każdy otrzymuje zestaw 5 kart akcji, które tworzą swego rodzaju „taśmociąg”. Są to: budowa, zwierzęta, karty, sponsorzy i stowarzyszenia. W swojej turze zagrywamy jedną z kart z określoną mocą (im dawniej jej używaliśmy, tym większą), a następnie przesuwamy ją na lewą stronę, jednocześnie wzmacniając pozostałe karty. Ten dość sprytny mechanizm sprawia, że nie można całkowicie odpuścić żadnego aspektu rozwoju zoo. Wykonywanie tej samej akcji kilka razy z rzędu jest możliwe, ale mocno nieoptymalne. Chociaż nie jest to wyszczególnione w opisie gry na BGG, moim zdaniem ta mechanika to wariacja na temat „karcianego rondla”, znanego choćby z Concordii. W nim tak naprawdę zawiera się główna oś rozgrywki w Ark Nova – naszym celem jest jak najoptymalniejsze wykorzystanie każdej akcji i trafienie z nimi w odpowiedni moment. Istotne jest też to, że każdą z kart na pewnym etapie można obrócić na silniejszą stronę, co nie tylko ją wzmacnia, ale także odblokowuje dodatkowe opcje (np. więcej pól na planszy zoo lub lepszy dociąg).

alt

Wielotorowość

Drugą charakterystyczną cechą gry jest podwójny tor punktacji. Za zasiedlanie naszego zoo zwierzętami otrzymujemy tzw. punkty atrakcyjności, które m.in. zwiększają nasz stały przychód. Z kolei za realizowanie projektów ochrony przyrody i donacje zyskujemy tzw. punkty Ochrony Przyrody, które zdobywa się trudniej, jednak znacznie szybciej przybliżają nas do zwycięstwa. Trik polega zaś na tym, że oba tory startują z przeciwnych końców planszy, a koniec gry wywołuje moment, w którym u jednego z graczy oba znaczniki się spotkają lub miną. Oczywiście zarówno atrakcyjność, jak i punkty ochrony przyrody można zdobywać także innymi drogami, ale zwierzęta i projekty są ich głównym źródłem.

Trzecia i ostatnia charakterystyczna cecha gry to nieregularnie występująca faza dochodu, tzw. przerwa (break). Niektóre akcje (dociąg kart, a czasem także sponsorzy) przesuwają znacznik przerwy po specjalnym torze i gdy dojdzie on do końca, następuje zatrzymanie gry. Wówczas wszyscy gracze odrzucają nadmiar kart, ale także odświeża się wystawka na planszy, odzyskujemy pionki przeznaczone do akcji stowarzyszenia i przede wszystkim zdobywamy niezbędne pieniądze, zależne głównie od naszej pozycji na torze atrakcyjności. Wywołanie przerwy jest istotną decyzją strategiczną i jednym z głównych momentów, w których warto przyjrzeć się sytuacji u przeciwników.

alt

We are Venom

Interakcja w Ark Nova, tak jak w większości tableau builderów, jest dość nienachalna. Każdy z graczy przede wszystkim patrzy na swoje karty i stara się zbudować najbardziej optymalny silniczek, maksymalizując zysk od sponsorów i budując combosy. Jednocześnie nie zgadzam się z pojawiającym się czasem zarzutem, że gra jest całkowitym pasjansem. Po pierwsze – wywołanie wspomnianej przerwy najbardziej opłaca się tuż przed zagraniem nowych zwierząt przez przeciwników. Po drugie – część kart wprowadza bezpośrednią negatywną interakcję w postaci podrzucania przeciwnikom żetonów jadu czy duszenia; żeby wyeliminować kingmaking, celem takich kart zawsze są natomiast gracze wyprzedzający nas na torze atrakcyjności i/lub ochrony przyrody. Po trzecie i najważniejsze – w Ark Nova, mimo że pozornie chodzi o zdobywanie punktów, motorem napędowym gry jest wyścig. Znakomita większość punktów ochrony przyrody dostępna jest na wspólnych kartach projektów i wyprzedzenie rywali jest absolutnie kluczowe. Co więcej, zdobywanie tych punktów pozwala na szerszy i szybszy wybór bonusów, które pomogą w rozkręceniu silniczka. Dodając do tego fakt, że wszystkie akcje trzeba planować z wyprzedzeniem (z powodu rotacji akcji), trzeba dobrze wyczuć moment, w którym przestajemy rozbudowywać zoo i skupiamy się na torach punktacji.

Najlepsza gra o zoo?

W kwestii tematu gry uczucia mam dość mieszane. Ark Nova jest eurosucharem pełną gębą i z całą pewnością mechanikę gry można by osadzić w innych realiach. Jednocześnie jest w niej sporo smaczków, które dość dobrze zgrywają się z tematem budowania zoo. Wodne zwierzęta musimy umieszczać przy stawach, górskie przy skałach; dla gadów i ptaków można zbudować specjalne terraria; zwierzęta z Australii będziemy pozyskiwać taniej, mając podpisaną umowę partnerską z tamtejszym zoo; itp., itd.

Pytanie, czy w przypadku gatunku euro temat bardziej pomaga grze, czy przeszkadza? Z jednej strony zbieranie zwierząt wydaje się być dość neutralne i raczej przyjemne. Patrząc na to szerzej, można mieć jednak pewne wątpliwości – w końcu łapanie dzikich zwierząt do zoo jest tematem dość śliskim. Teoretycznie gra ma pewne zabarwienie ekologiczne – projekty konserwacyjne związane są z szeroko rozumianą ochroną przyrody. Rozumiem jednak, że problem trzymania zwierząt w zoo jest bardziej złożony. Wydaje mi się jednak, że (jak na euro) Ark Nova sensownie łączy mechanikę z klimatem i choć nie jest on na pierwszym planie, to jest jednym z czynników, które złożyły się na sukces gry.

alt

Zrozumieć fenomen

Przechodząc do moich odczuć i próby wyjaśnienia fenomenu Ark Nova: osobiście jestem bardzo miło zaskoczony. Uważam, że to świetna gra, a jeszcze lepszy produkt dla współczesnego gracza. Autor nie wymyślał koła na nowo i wziął to, co najlepsze z rozlicznych poprzedników, zlepiając to w bardzo sprawnie działające euro. Pisałem już na forum, że mógłbym się na siłę przyczepić do paru aspektów – niezbyt zachęcających grafik, przydługiej rozgrywki, wysokiego progu wejścia – ale uczciwie powiem, że nie znajduję w grze nic, co by ją dyskwalifikowało w moich oczach. Rozgrywka sprawia należytą satysfakcję i jest pełna nieoczywistych decyzji. Regrywalność jest naprawdę duża – talia kart jest kolosalna, a dodatkowo w każdej rozgrywce dostajemy inną planszę startową i cele. Wbrew napotkanym opiniom upieram się też, że gra się BARDZO dobrze skaluje. Grałem w nią w każdym składzie osobowym (poza solo) i nigdy nie miałem poczucia, że się wlecze. Każda partia trwała też ok. 120-150 minut.

Czy zatem hype na Ark Nova da się racjonalnie wytłumaczyć? Moim zdaniem – jak najbardziej. Popularność Everdell czy Terraformacji Marsa wskazują, że gatunek tableau buildingu jest jednym z najpopularniejszych. Ark Nova jest naturalnym kolejnym krokiem dla osób, które ograły już wymienione dwa tytuły. Do płynnej i satysfakcjonującej budowy silniczka dodano tutaj bardzo przyjemny element układanki przestrzennej. Wydaje mi się, że jest ona dla niektórych nawet fajniejsza, niż wspólna zabudowa planety w TerraformacjiArk Nova ma też jedną bardzo charakterystyczną cechę – w trakcie partii nigdy nie zobaczymy choćby połowy kart i nie rozwiniemy się we wszystkich kierunkach. Dzięki temu umiejętnie zbalansowany jest wpływ długoterminowej strategii i krótkofalowej taktyki. Gra odpowiednio łaskocze nasze szare komórki, jednocześnie nie przeładowując informacjami.

W dobrym miejscu i czasie

Dla mnie najfajniejszą cechą Ark Nova jest doświadczenie wyścigu. Dzięki niemu gra wcale nie sprawia wrażenia nudnego pasjansu (co niestety zdarza się w tym gatunku). Z pewnością niezwykle satysfakcjonujące są nierzadkie momenty odpalenia widowiskowego combo, kiedy np. poprzez zagranie dwóch zwierząt zdobywamy kilkanaście punktów na torze appeal, odpalamy kilku sponsorów i na dodatek realizujemy cel projektu konserwacyjnego. Co więcej, na razie w KAŻDEJ partii miałem poczucie realizowania zupełnie innej strategii.

alt

Błyskawiczny wzrost popularności Ark Nova z pewnością wynika z wysokiego hype’u. Nawet jednak biorąc pod uwagę zasady działania rankingu BGG, jej skok jest niezwykle widowiskowy. Jednocześnie ciężko mi być zszokowanym – gra jest nie tylko dobrze zaprojektowana, ale przede wszystkim idealnie skrojona pod współczesnego gracza. Skoro Terraformacja Marsa odniosła taki sukces, ciężko się dziwić, że Ark Nova również zaskarbiła sobie tyle sympatii graczy. Nawiasem mówiąc – moim zdaniem jest w każdym aspekcie lepsza. Jeśli lubicie tableau building i średniociężkie (ale jednak bardziej ciężkie) eurogry, to powinniście się przy niej znakomicie bawić. A jeśli nie – to w sumie dziwne, że nie poprzestaliście na drugim akapicie 😉

Zalety

  • satysfakcjonujące combosy
  • odpowiednia ilość interakcji
  • duża liczba decyzji do podjęcia
  • regrywalność
  • mnogość strategii

Wady

  • zdarza się lekki downtime
  • poza okładką i zdjęciami niezbyt piękna
  • dość wysoki próg wejścia
  • niestandardowy wymiar pudełka 😛

Końcowa ocena:

Warto, bez dwóch zdań. Ark Nova jest bardzo dobrą grą i jakkolwiek w istocie nie oferuje nic nowego, znakomicie łączy wiele cech, z które uwielbiam współczesne planszówki. Być może jej niesamowity rajd w rankingu BGG jest nieco przesadzony, ale nie szokujący. Ark Nova to gra, która spodoba się znakomitej większości zaawansowanych graczy.