• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Karta - stół! | ZnadPlanszy.pl
  • Blog
  • Recenzje
    • Katalog recenzji
  • O blogu
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI
Doliny dwie

Dolina Kupców – gra, która miała pecha

13 listopada 2020/0 Komentarze/w Recenzja/Autor Grzegorz Szczepański

Są takie gry, które nie mają farta. Dziś z okazji piątku trzynastego zapraszam na recenzję nieco pechowej serii karcianek – Doliny Kupców.

Nie jest to bynajmniej jakaś wyjątkowa świeżynka na rynku. Pierwsza część Doliny Kupców pojawiła się w Polsce już 5 lat temu, zaś druga – zaledwie rok później. Są to gry całkowicie kompatybilne i można je dowolnie ze sobą łączyć; niniejszy tekst będzie zatem oceniał je jak jeden tytuł. W międzyczasie autor (Sami Laakso) nakładem swojego wydawnictwa Snowdale Design wydał również część trzecią oraz Collector’s Box, który nie tylko pozwala przechowywać cały zestaw w jednym miejscu, ale również zawiera niedostępne inaczej karty. Tych dwóch ostatnich produktów nie znajdziemy jednak w polskiej wersji językowej – jak już bowiem zaznaczyłem na wstępie, Dolina Kupców to seria pechowa. W naszym kraju wydawana była dwa razy, przez dwa różne wydawnictwa: Fullcap Games i Games Factory Publishing. Oba już nie istnieją… więc i na trzecią część ciężko mieć nadzieję. A szkoda, bo Dolina Kupców to gra zacna i warta poznania.

Doliny dwie

Odkrycie nowego rynku*

W grze wcielamy się w tytułowych kupców, a naszym zadaniem jest jak najszybsze zbudowanie swojego straganu – czyli wyłożenie ośmiu tzw. „stosów” z kart. Dolina Kupców jest typowym deckbuilderem – zaczynamy z małą talią, zagraconą rupieciami (dosłownie!), za pomocą których dokupujemy coraz mocniejsze karty, które następnie mają nam posłużyć jako budulec w straganie. W każdej części znajdziemy 6 małych talii zwierząt, które pomogą nam w realizacji celu: są to np. Sprytne Kameleony, Obrotne Dziobaki, Sumienne Leniwce czy Przyjacielskie Pandy. Nigdy nie użyjemy wszystkich naraz – w pojedynczej rozgrywce bierze udział x+1 talii zwierząt, gdzie x to liczba graczy – dlatego nawet posiadając tylko jedną część Doliny Kupców, regrywalność jest całkiem spora; posiadając zaś dwa zestawy lub więcej – kombinacji robią się już dziesiątki. Poszczególne talie zwierząt mocno się różnią: przykładowo Przebiegłe Szopy wprowadzają do gry negatywną interakcję, a Czujne Sowy pozwalają na manipulowanie swoją talią i dobieranymi kartami.

Od przybytku głowa nie boli

Ryzykowny biznes

Dolina Kupców, choć nie posiada żadnych rewolucyjnych mechanik, przyciąga uwagę z kilku powodów. Przede wszystkim śliczne ilustracje i przyjemna, neutralna tematyka – mimo że nie jest to gra ociekająca klimatem, pod tym względem sprawia o wiele więcej przyjemności niż przykładowy, mocno abstrakcyjny Dominion. Po drugie, pudełko z grą jest małe i poręczne, nie zajmuje ona wiele miejsca na stole, a rozgrywka jest dość szybka, co czyni z Doliny Kupców świetną grę do plecaka na wyjazd. Z jednej strony można w nią zagrać prawie w każdych warunkach (a dobrze się skaluje od 2 do 4 graczy), a z drugiej – dzięki różnorodności talii zwierząt – nie nudzi się szybko… no chyba, że zmęczy nas deckbuilding jako taki.

Kto pierwszy?

Dolina Kupców zawiera też kilka interesujących rozwiązań w obrębie samej mechaniki budowy talii: przykładowo zakupione z rynku karty trafiają bezpośrednio do naszej ręki (a nie – jak w większości znanych mi gier – najpierw na stos odrzuconych). Co więcej, na koniec tury uzupełniamy rękę do limitu zamiast „zużywać” wszystko – dzięki czemu można gromadzić karty na ciekawsze combosy. Sam zakup kart do talii jest też dość prosty i w owej prostocie genialny – nie ma tu żadnej wirtualnej waluty, każda karta ma po prostu określoną wartość, która jest zarazem jej ceną, jak i „nominałem” przy zakupie kolejnych. Karty posiadają też zdolności pasywne (działające automatycznie) i tzw. triki, czyli dodatkowe opcje zagrania. Każda karta jest dokładnie opisana, a że ich zdolności nie są jakoś mocno przekombinowane, sama rozgrywka jest dość intuicyjna.

Startowe karty

Bezwzględna konkurencja

Tym, co jednak szczególnie zasługuje na wyróżnienie, jest sama dynamika gry. Osobiście dużo bardziej lubię gry – wyścigi, niż tytuły trwające określoną liczbę rund, po której następuje liczenie punktów. Oczywiście w takich pozycjach też często da się przewidzieć, komu idzie lepiej, a kto raczej nie liczy się w walce o zwycięstwo; jednak jeżeli celem jest ukończenie postawionego przez grę zadania jako pierwszy – w tym wypadku zbudowanie ósmego stosu – emocje są dużo większe. Tym bardziej, że o ile dobra znajomość talii w Dolinie Kupców niewątpliwie pomaga, o tyle rozgrywka zawsze jest w miarę wyrównana – nie miałem nigdy sytuacji, żeby ktoś bardzo wyraźnie odstawał od lidera. Kiedy bowiem widzimy, że przeciwnik zaczyna już budować swoje stosy, zaczynamy robić to samo; jednocześnie gra nie ma szans się skończyć znienacka, bowiem zbudowanie naraz więcej niż jednego stosu jest prawie niewykonalne (z wyjątkiem wykorzystania nielicznych kart specjalnych). Cały urok tej gry polega na tym, żeby w odpowiednim momencie skończyć gromadzenie kart i przejść do stawiania straganu.

Ręka pełna skarbów

W temacie deckbuildingu połączonego z wyścigiem innym nasuwającym się od razu tytułem jest oczywiście Brzdęk (i wszystkie jego wariacje). Jest to niewątpliwie znakomita gra – złego słowa nie powiem – jednak Dolina Kupców jest wyekstrahowanym, czystym deckbuildingiem, dzięki czemu lepiej nadaje się zarówno do grania z „niedzielnymi” graczami, jak i spełnia się w roli fillera. Tym niemniej warto pamiętać, że deckbuilding sam w sobie nie jest do końca intuicyjną mechaniką – znakomita większość graczy musi na własnej skórze zrozumieć, że w tego typu grach „im więcej, tym lepiej” nie jest wcale optymalną strategią. W związku z powyższym wahałbym się nad poleceniem Doliny Kupców całkowitym karcianym nowicjuszom; w moim odczuciu jest to idealna gra drugiego kroku lub filler dla geeków.

Kontrola jakości

Dolina Kupców, choć jest grą bardzo dobrą, posiada dwa małe mankamenty – oba w moim odczuciu pomijalne, ale jednak warte odnotowania. Pierwszym jest niemała doza losowości; nawet jeśli nie zastosujemy talii, które losowość podbijają wprowadzając rzuty kością (Beztroskie Oceloty i Brawurowe Tchórze), to jak w każdej karciance – czasem jeden pechowy dociąg potrafi popsuć nam całą turę. Zwłaszcza w drugim etapie gry, kiedy spieszymy się z wystawianiem kolejnych stosów, można czasem mieć poczucie, że przez zwykłego pecha przegrywamy o włos. Trik polega bowiem na tym, że każdy stos musi się składać z kart jednego koloru; jeśli korzystamy z pomocy zbyt wielu różnych zwierząt, skumulowanie konkretnego zestawu w jednej turze bywa problematyczne. Drugi zarzut zaś to pewne niezbalansowanie talii – grałem w bardzo wielu różnych kombinacjach i wydaje mi się, że np. Groźne Krokodyle czy Pomocne Fenki są po prostu dość słabe w porównaniu do Energicznych Papug czy Systematycznych Bobrów. Z drugiej strony, ponieważ wszyscy gracze startują z identycznej pozycji i mają dostęp do tego samego rynku, nie jest to taka wielka wada.

Co by tu kupić

Na zakupy!

Dolina Kupców jest moim zdaniem grą troszkę niedocenioną. Pamiętam, że jej pierwsze wydanie (Fullcap) było dość drogie, jednak szybko gra pojawiła się w przecenach i sam wyrwałem każdą z części za jakieś ~50 zł. Moim zdaniem to świetna cena za ten kaliber gry i z tego co widziałem, da się ją wciąż za tyle kupić w kilku sklepach (zwłaszcza drugą część, ale tutaj kolejność nie ma żadnego znaczenia). Niestety z uwagi na zniknięcie Fullcap oraz niesławną aferę Games Factory prawdopodobnie nie doczekamy się trzeciego wydawcy, który połasi się na polskie wydanie serii. Szkoda, gdyż z wielką chęcią nabyłbym trzecią część i Collector’s box w rodzimym języku, a i skusiłbym się pewnie na inną grę Samiego Laakso w „uniwersum” Doliny Kupców – Dawn of Peacemakers***. Tym niemniej jednak obie wydane po polsku gry serdecznie polecam.

Zalety:

  • kompaktowe wydanie
  • wysoka regrywalność
  • piękne grafiki
  • dynamiczna rozgrywka

Wady:

  • czasem losowość potrafi dokuczyć
  • nierówna moc talii

Końcowa ocena:

Zdecydowanie warto. Jeden z moich ulubionych deckbuilderów.

*wszystkie śródtytuły są jednocześnie nazwami kart z gry.

**(a może jakiś wydawca jednak się zdecyduje? Ślicznie proszę!

Tweetuj
Udostępnij
Przypnij
Udostępnij
0 Udostępnień
Tagi: deckbuilding, Dolina Kupców, Fullcap Games, gry karciane, Sami Laakso, Snowdale Design
https://kartastol.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/92/2020/11/Dolina-Kupców-1.jpg 2988 5312 Grzegorz Szczepański http://kartastol.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/92/2020/10/karta_stol-300x79.png Grzegorz Szczepański2020-11-13 09:00:332026-09-09 20:56:08Dolina Kupców – gra, która miała pecha
Artykuły, które również mogą się Tobie spodobać
alt Disney Lorcana: Fabled. Analiza 9 setu
Nanaki Nanaki. Z totemem wśród zwierząt
alt Disney Lorcana. Po raz pierwszy widzę blask?
Uroczyście przysięgam, że knuję coś niedobrego Harry Potter: Hogwarts Battle
alt Moon Colony: Bloodbath. Jak przetrwać bunt maszyn
Potworna Skrzynia Potworów
Załoga Załoga. W poszukiwaniu dziewiątej planety
Karczma pod Pękatym Kuflem
http://kartastol.znadplanszy.pl/kontakt/

Grzegorz Szczepański
Gram od zawsze – zaczynałem jako dzieciak od brydża z rodziną i Pokemonów w szkole, potem ok. 2005 roku w moje ręce trafili Osadnicy z Catanu i dalej już poszło z górki. W 2015 roku zacząłem pisać recenzje (głównie w serwisie Board Times), a od 2017 roku zawodowo zajmuję się projektowaniem gier szkoleniowych i planszowych. Od maja 2021 pracuję jako game developer w Lucky Duck Games.
Uwielbiam gatunek euro, preferuję gry lekkiej i średniej ciężkości, ale mimo to w moim bezkonkurencyjnym top3 są Star Wars: Rebelia, Gra o Tron LCG i Dice Masters.
Oprócz planszówek żegluję, tańczę w zespołach folklorystycznych, sporadycznie piszę piosenki i piję nieprzyzwoicie dużo herbaty.

Karta - stół! | ZnadPlanszy.pl

NAJNOWSZE WPISY

  • alt
    Klany z Bagien. Oda do klasyków27 października 2026 - 18:00
  • alt
    Moon Colony: Bloodbath. Jak przetrwać bunt maszyn21 października 2026 - 18:00
  • alt
    Severton. Chvátil w zaułkach dawnej Pragi9 września 2026 - 19:00
  • alt
    Kierunek: (Euro)pa4 września 2026 - 19:00
  • alt
    Disney Lorcana. 3 lata później22 lipca 2026 - 19:00
  • alt
    Essen 2025: kilka miesięcy później25 lutego 2026 - 19:00
  • alt
    Tales of Arthurian Knights. Świat Króla Artura20 stycznia 2026 - 19:00
  • Nietopkowe podsumowanie 2025 roku6 stycznia 2026 - 15:00
  • alt
    Poradnik prezentowy 202526 listopada 2025 - 20:30
  • alt
    Co chcę zobaczyć na Essen 2025?23 września 2025 - 20:00
Advertise hereAdvertise here

Kategorie

  • Blog
  • Recenzja

Pages

  • Katalog recenzji
  • Kontakt
  • O blogu
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • październik 2026 (2)
  • wrzesień 2026 (2)
  • lipiec 2026 (1)
  • luty 2026 (1)
  • styczeń 2026 (2)
  • listopad 2025 (1)
  • wrzesień 2025 (1)
  • sierpień 2025 (2)
  • luty 2025 (2)
  • styczeń 2025 (1)
  • wrzesień 2024 (1)
  • maj 2024 (1)
  • marzec 2024 (1)
  • luty 2024 (4)
  • styczeń 2024 (5)
  • listopad 2023 (1)
  • październik 2023 (1)
  • wrzesień 2023 (1)
  • lipiec 2023 (1)
  • styczeń 2023 (1)
  • wrzesień 2022 (2)
  • czerwiec 2022 (2)
  • maj 2022 (1)
  • luty 2022 (2)
  • styczeń 2022 (1)
  • grudzień 2021 (1)
  • listopad 2021 (1)
  • październik 2021 (1)
  • czerwiec 2021 (1)
  • maj 2021 (1)
  • kwiecień 2021 (2)
  • luty 2021 (6)
  • styczeń 2021 (8)
  • grudzień 2020 (10)
  • listopad 2020 (7)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Karta - stół! | ZnadPlanszy.pl | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Gambit Królowej Link to: Gambit Królowej Gambit KrólowejPojedynek z Beltikiem Link to: Co mnie kręci w planszówkach. O eleganckim designie Link to: Co mnie kręci w planszówkach. O eleganckim designie DraftyCo mnie kręci w planszówkach. O eleganckim designie
Scroll to top Scroll to top Scroll to top