alt

Kierunek: (Euro)pa

Nawet lata po skończeniu szkoły, wrzesień nieodmiennie kojarzy się z końcem lata i powrotem do obowiązków. Jeżeli skończyliście już wakacje i urlopy, ale wciąż żyjecie wspomnieniami, to na rynku pojawiła się gra, która może Was zainteresować. A jeśli zastanawiacie się, czy warto obrać Kierunek: Europa, zapraszam do lektury!

Kierunek: Europa zaprojektował duet Rodrigo Rego i Danilo Valente – jest to ich druga wspólna gra po Słowowskazach. Wydawcą angielskiej wersji jest nasze rodzime Portal Games, natomiast za polską edycję odpowiada Geekach Games Polska. Sama gra przeznaczona jest dla 1-5 graczy i trwa ok. 90 minut (teoretycznie… ale o tym później). Aktualnie jej „ciężkość” w serwisie BGG wynosi 2.75, zatem mamy do czynienia z tytułem nie dla nowicjuszy, ale jednak nieprzesadnie skomplikowanym.

Kupujemy bilety

Tematem gry jest oczywiście podróżowanie po Europie, natomiast my wcielamy się w aspirujących przewodników turystycznych. W ciągu 4 tygodni (dużych rund) chcemy zwiedzić jak najwięcej i najefektywniej, żeby udowodnić, że najlepiej znamy się na planowaniu wycieczek. Wszystkie czynności, które będziemy wykonywać w grze, mniej lub bardziej bezpośrednio przekładają się na punkty zwycięstwa. Mechanicznie mamy tutaj tableau building, area control, set collection – słowem, chleb codzienny każdego gracza.

alt

W pudełku znajdziemy planszę, sporo różnorakich żetonów, planszetki graczy w formie kalendarzy i mnóstwo kart. Są to przede wszystkim Lokacje, które będziemy odwiedzać (każda unikalna) poprzez zagrywanie do swojego tableau. Całościowo komponenty wyglądają przyzwoicie, choć wyłapałem niestety kilka literówek na kartach. Mam też wrażenie pewnej niekonsekwencji w tłumaczeniu nazw własnych i zastanawiam się, jakie było tego kryterium, ale nie przeszkadza w to grze. Pochwalić za to chciałbym instrukcję, bo napisana jest zwięźle i nie budzi większych wątpliwości. Na jej ostatniej stronie jest też dobre podsumowanie struktury rundy… które jednak bardziej przydałoby się na kartach pomocy.

Pakujemy walizki

Podstawowe zasady Kierunku: Europa są dość proste. Na początku każdego z 4 tygodni uzupełniamy rękę do 7 kart (można zachować część z poprzedniej rundy, ale nie trzeba). Następnie wykonujemy na zmianę małe tury, a w każdej:

  • opcjonalnie przemieszczamy się do innego regionu na mapie
  • wykonujemy akcję główną: zagranie odpowiedniej karty, dobranie kolejnych kart lub wymiana na jedną z kilku walut
  • opcjonalnie możemy skorzystać z bonusów i kafelków punktacji przypisanych do danego regionu

W każdym tygodniu mamy 7 dni, ale NIE oznacza to, że każdy wykona 7 akcji. Zagrywanie mocniejszych kart „kosztuje” bowiem kilka dni i choć można ten koszt zmniejszać poprzez żetony Ekscytacji, to prawdopodobnie niemożliwe jest wykonanie aż 28 tur w grze; najczęściej wykonamy 3-5 akcji na tydzień. Same karty Lokacji dają nam natomiast symbole niezbędne to realizowania celów, dodatkowe żetony, bonusy punktowe itp. Czasem też chcemy nimi „wycelować” w konkretny dzień w kalendarzu, by zyskać bonus w postaci Oferty Dnia.

alt

Spędzenie kilku dni w jednym regionie – czy to dlatego, że zagraliśmy droższą kartę, czy dlatego, że wykonujemy inne akcje (każda kosztuje 1 dzień) – to jednak również strategiczna decyzja. W naszym kalendarzu mamy bowiem 28 żetonów obecności i za każdy dzień rozkładamy po jednym żetonie w naszym aktualnym regionie. Na koniec każdego tygodnia obszary, w których zajmujemy pierwsze lub drugie miejsce w liczbie żetonów, przyniosą nam dodatkowe punkty. Ten aspekt area control sprawia, że przynajmniej minimalnie zerkamy, co robią inni gracze i staramy się uwzględniać ich strategię w naszych planach. Interakcja jest jednak dość łagodna, bowiem nie można nic zrobić z żetonami obecności przeciwników.

Lot w nieznane

W odróżnieniu od wielu typowych tableau builderów, gdzie cała gra składa się w zasadzie z wielu małych akcji, rytm w Kierunku: Europa wyznacza cykl 4 tygodni. Chociaż karty można uzupełniać również w trakcie rundy, to te 7 kart, z którymi ją zaczynamy, zmusza nas do zaplanowania kilku ruchów do przodu, z ewentualnym uwzględnieniem zmian. Każda podróż kosztuje, czas nie jest z gumy, ale też niektóre karty pasują nam zdecydowanie bardziej w aktualnej rozgrywce, niż inne. W związku z tym początek każdego tygodnia to zdecydowanie najistotniejszy moment gry i przez to wtedy odczuwamy największy downtime. Cała gra to jedna wielka zabawa w optymalizację i błąd popełniony na początku dużej rundy może nas mocno zaboleć. Czasem bywa tak, że po obejrzeniu wszystkich kart jestesmy gotowi wykonać swoje ruchy niemal od razu – mamy akurat idealnie odłożone zasoby i jesteśmy w stanie ułożyć je w taki sposób, by nie było potrzebne uzupełnianie ręki w międzyczasie – ale nieraz trzeba podjąć pewne ryzyko lub być gotowym na szybką adaptację.

alt

Kierunek: Europa to, nomen omen, bardzo klasyczna eurogra. Oprócz początkowego rozłożenia losowość występuje tylko w kartach, które jednak rotują na tyle intensywnie, że nie jesteśmy skazani na granie tym, co dostaniemy. Pod tym względem przypomina to nieco łatwiejszą Terraformację Marsa czy Ark Novę, i to raczej bliżej tego drugiego tytułu. Proporcje dalekosiężnej strategii i zmiennej taktyki są tu przesunięte na rzecz tej drugiej: nie można się przywiązywać do początkowych planów, a raczej adaptować do tego, co w tej chwili jest najkorzystniejsze. Jednocześnie właśnie tutaj ujawnia się jeszcze raz, jak istotne są początki tygodni.

Szczęśliwe lądowanie

Moje wrażenia z gry są dość pozytywne. Szybko się ją tłumaczy, ikonografia jest czytelna, a sama rozgrywka relaksująca i satysfakcjonująca. Każdorazowe wycelowanie z Ofertą Dnia to mały zastrzyk dopaminy, podobnie jak wygranie o włos przewagi w regionie. Jednocześnie aspekt kontroli obszarów z uwagi na zawsze równy podział żetonów (chociaż można je ulepszać, przekręcając na stronę z serduszkiem) sprawia, że trudno ŻADNEGO regionu nie wygrać albo chociaż nie dostać punktów za drugie miejsce. Nie oznacza to jednak, że jest to gra z gatunku „czego nie zrobię, punkty sypią się zewsząd” – różnice w wynikach końcowych potrafią być znaczne, jeśli któryś z graczy się nie postara. Temat gry może nie budzi wielkiej ekscytacji, ale też jest moim zdaniem dobry, przyzwoicie osadzony w mechanice i przystępny również dla bardziej casualowych graczy. Bo tym, co moim zdaniem wyróżnia Kierunek: Europa na tle innych tego typu eurasków, jest jego szeroka grupa docelowa. Można w to grać jako relatywnie lekką gierkę w gronie hardych geeków, ale testowałem ją z graczami niedzielnymi i też działała całkiem przyzwoicie. Ba, moim zdaniem jest to gra łatwiejsza w zrozumieniu i bardziej przystępna niż choćby Everdell (bo już nie mówię o wspomnianych wcześniej Terraformacji czy Ark Novie). Wynika to m.in. z faktu, że raz położone karty nie odpalają kolejnych efektów i nie generują potężnych combosów. Ważne stają się już tylko symbole i ew. dzień tygodnia, na którym zostały położone w kalendarzu.

alt

Ta prostota jednak nie sprawia, że gra jest trywialna. Podróżowanie po Europie nie jest tanie – za każdy samolot (przeniesienie do dowolnego regionu) lub pociąg (do sąsiedniego) trzeba zapłacić. Zagranie karty to „tylko” dni, ale mamy ich z góry ograniczoną liczbę. Wreszcie, trzeba brać pod uwagę kafle punktacji rozsiane po całej mapie, bo bez nich praktycznie nie da się wygrać. Z dużym prawdopodobieństwem doświadczony eurogracz pokona tu nowicjusza w 9 przypadkach na 10, ale jednocześnie wszyscy powinni mieć poczucie, że „coś” w rozgrywce zrobili. Ba, w pierwszych partiach zaleca się grać bez modułu Festiwali (dodatkowe asymetryczne umiejętności, które można kupić za zasoby w weekendy w konkretnych regionach). Powiem jednak szczerze, że nawet w tym odchudzonym wariancie jest się nad czym głowić i szczerze mówiąc, wolę grać bez Festiwali. Z wyłącznie doświadczonymi graczami – jasne, czemu nie, natomiast ta nakładka wcale nie jest potrzebna do szczęścia.

Różnice kulturowe

Kilka wpadek, nazwijmy to „wydawniczych”, jak np. wspomniane literówki czy nie do końca szczęśliwe tłumaczenia kart, jestem w stanie wybaczyć. Geekach to na naszym rynku wciąż świeżak, a gra jest do zdobycia w bardzo przyzwoitej cenie (od ok. 130 zł). Mam jednak jeden poważniejszy zarzut, nazwijmy to, merytoryczny. Pamiętacie, jak pisałem, że na początku tygodnia mamy największy downtime? No więc jeśli bardzo go nie trawicie, to obawiam się, że możecie mieć problem z pokochaniem Kierunku: Europa. Jak na to, jak proste są zasady i jak w sumie nieskomplikowane są efekty kart, gra potrafi się zdecydowanie za bardzo ciągnąć. Wynika to bezpośrednio z designu: położenie nacisku na aspekt planowania i to w kilku kluczowych momentach sprawia, że jest to zarazem raj i piekło dla eurooptymalizatorów. Bardzo lubię precyzyjne wyliczanie swoich ruchów w taki sposób, żeby ani jeden zasób i tura się nie zmarnowały. Wiem jednak, że przez to potrafię się nieco zawiesić, a jak przy stole zbiorą się tylko tacy gracze, to nawet 30 minut na osobę nam nie wystarczy. Pudełkowe 90 minut nawet przy 2 graczach po kilku rozgrywkach jest lekko naciągane… a co dopiero w większym składzie.

alt

No i właśnie, skalowanie. Z uwagi na area control oraz możliwość bądź co bądź jednoczesnego planowania swoich tur (przeciwnicy nie mają praktycznie możliwości popsucia nam planów, co najwyżej podbierając żeton punktacji lub dorzucając żetony do regionu, który planowaliśmy przejąć), teoretycznie im więcej osób przy stole, tym powinno być lepiej. Jednak czas rozgrywki sprawia, że ja niespecjalnie chcę siadać do stołu w więcej, niż 3 graczy. Zważywszy na fakt, że na dwóch graczy (oraz w wariancie solo) dorzuca się żetony wirtualnego bota – i działają bardzo dobrze – to właśnie na 2-3 osoby gra się najlepiej. Na 4 już jest gorzej, a na 5 w ogóle odradzam.

Wspomnienia z wyjazdu

Kierunek: Europa, pomimo męczacęgo nieraz downtime’u, to dość pozytywne zaskoczenie tegorocznego lata. Przyznam, że przed GenConem mało w ogóle słyszałem o grze i kompletnie przeszła obok mnie i dopiero pierwsze pozytywne opinie – również u nas – skłoniły mnie to zapytania o egzemplarz recenzencki. Jest to jeden z lepszych tableau builderów w średnio-lżejszym segmencie. Daje poczucie zagrania w poważną, strategiczną grę, jednocześnie będąc znacznie łatwiejszym tytułem, niż np. szybkie – ale nie lekkie – Race for the GalaxyKierunek: Europa daje to, co z mojej perspektywy najważniejsze: frajdę i satysfakcję z rozgrywki, nawet jeżeli nie wygrywamy. Solidny tytuł na start portfolio polskiego oddziału Geekach.

alt

Zalety:

  • niski próg wejścia, a jednocześnie sporo decyzji do podjęcia
  • relaksująca i satysfakcjonująca rozgrywka
  • bezbolesne wprowadzenie w area control i tableau building

Wady:

  • downtime, szczególnie na początku tygodnia
  • drobne błędy wydawnicze
  • nieco za długa, zwłaszcza w pełnym składzie

Końcowa ocena:

Kierunek: Europa to eurasek, w który zdecydowanie można zagrać i się dobrze bawić. Polecałbym go szczególnie osobom, którym zdarza się siadać do stołu z casualami, ale jednocześnie lubią pogłówkować i pooptymalizować. Dla mnie to jest solinde 7, może nawet 7.5 w skali BGG i zasiądę do kolejnej partii bez ociągania… chyba że będzie trzeba grać w 5 osób.

Grę zakupiłem ze zniżką recenzencką w ramach współpracy barterowej z wydawnictwem Geekach Games Polska. Treść recenzji nie była konsultowana z wydawcą.