5x5x5, czyli najlepsze gry na 5 osób
Pierwotnie dzisiejszy wpis miał być o czymś zupełnie innym, ale… w związku z kolejnym lockdownem/narodową kwarantanną (niepotrzebne skreślić), zanosi się na to, że to będzie najbardziej planszówkowy sylwester od lat! Na tę okazję – oraz nadchodzące kwarantannowe tygodnie – przygotowałem listę najlepszych gier dla 5 graczy. Od razu zaznaczam, że część z polecanych przeze mnie gier może być aktualnie w niewielu sklepach. Ostatnio jednak tak często kończą się nakłady i pojawiają nowe dodruki, że dostępność poszczególnych tytułów zmienia się z dnia na dzień. Możecie być za to pewni, że polecam gry, które uważam za naprawdę dobre – i na pewno do znalezienia przynajmniej na rynku wtórnym.
Polecane gry podzieliłem na 5 kategorii: z presją czasu, na wyobraźnię, gry blefu, oparte na interakcji z innymi i strategiczne. Zdaję sobie sprawę, że ten podział jest umowny, a większość gier podpada w jakiś sposób pod kategorię „gry z interakcją”, ale postaram się w krótkich opisach wyjaśnić, skąd takie, a nie inne wybory.
1. Gry z presją czasu
Space Alert (Rebel) – rewelacyjna kooperacja, w której wcielamy się w członków załogi statku kosmicznego. Rosnący poziom trudności wraz z kolejnymi scenariuszami, presja w postaci ścieżki dźwiękowej, bardzo dużo możliwości – Space Alert to moim zdaniem jedna z najbardziej niedocenionych gier na rynku. Emocje gwarantowane!
Magic Maze (Lacerta) – ponownie kooperacja, ale tym razem w pełnej ciszy. Przejmujemy kontrolę nad zespołem bohaterów, którzy próbują ukraść dla siebie sprzęt w supermarkecie i zwiać, zanim zostaną złapani. Trik polega na tym, że każdy z graczy może poruszać wszystkimi pionkami – ale tylko w określonym kierunku… a do tego jedyną formą komunikacji jest pionek „Zrób COŚ!”, potocznie zwany pionkiem nienawiści. Jedna z najbardziej unikalnych gier na rynku, mam na koncie dziesiątki partii i ciągle do niej wracam.
Bankrut (Nasza Księgarnia) – jedna z licznych perełek od Reinera Knizii. Wyobraźcie sobie handel rodem z Catanu… tylko w czasie rzeczywistym – tak mniej więcej wygląda Bankrut. Wymieniamy się kartami każdy z każdym, żeby posiadać przewagi w poszczególnych zestawach, ponieważ te, w których mamy mało sztuk, przynoszą nam ujemne punkty. Bardzo mocny syndrom jeszcze jednej partii. Tylko dla ludzi, którzy lubią pokrzyczeć nad stołem!
Panic on Wall Street (Marabunta) – jedyna w tym zestawieniu gra, która nie została nigdy wydana po polsku; jest jednak językowo niezależna. Symulator giełdy w czasie rzeczywistym – część graczy wciela się w role maklerów, a pozostali – inwestorów i w czasie rzeczywistym próbują ubić jak najwięcej korzystnych targów. Zwycięża najbogatszy inwestor i najbogatszy makler. Trochę losowości, dużo negocjacji, wiadro emocji!
FUSE (2pionki) – niemal na równi z Ucieczką ze Świątyni Zagłady; FUSE zajmuje jednak mniej miejsca na półce i stole. Wcielamy się w role saperów i próbujemy rozbroić jak najwięcej bomb w przeciągu 10 minut. W tym celu rzucamy kostkami i musimy się nimi jak najszybciej podzielić – ale tak, żeby każdy mógł swoją kostkę wykorzystać; w przeciwnym razie wszystkim będzie trudniej rozbroić ich bomby.
2. Gry na wyobraźnię
Kraina Snów (Rebel) – gra, która zastąpiła mi całkowicie Dixita, mimo że rozgrywka się jednak nieco różni. Każdy z graczy po kolei zostaje śniącym, zakłada opaskę na oczy i musi w ograniczonym czasie zgadnąć jak najwięcej słów pojawiających się na kartach snów. Pozostali gracze dają mu podpowiedzi… o ile wcielają się w role wróżek, bowiem niektórzy są tak naprawdę diablikami lub chochlikami, a ich zadaniem jest zmylenie śniącego. Kraina Snów czerpie trochę z Dixita, trochę z Tajniaków, trochę z gier blefu, a wszystko to spina w coś zupełnie nowego i odmiennego. Nadaje się do grania i z dziećmi, i z dorosłymi.
Labirynt Słów (Rebel) – bardzo niedoceniona, a świetna wariacja na temat Tabu: również jest to rodzaj kalamburów z „zakazanymi” słowami, jednak… gracz opisujący NIE WIE, jakich wyrazów nie może używać! Poprawna podpowiedź wymaga zatem nie lada gimnastyki umysłu i języka, a do tego trzeba uwzględniać klątwy i potwory, które utrudniają zadanie. Próbowaliście kiedyś opisać hasło w kalamburach na jednym wdechu? Albo powtarzając ostatnią sylabę każdego słowa jak echo? Tutaj macie taką możliwość.
Paranormalni Detektywi (Lucky Duck Games) – świeżynka w zestawieniu i w mojej kolekcji, recenzja pojawi się zresztą niedługo na Board Times. Pomysł odrobinę przypomina Tajemnicze Domostwo/Mysterium – jeden z graczy wciela się w ducha i musi podpowiedzieć innym, kto, jak, czym, gdzie i dlaczego go zabił; jednak podpowiedzi przekazuje w bardzo oryginalny sposób. Przykładowo – układa je ze sznurków, rysuje ręką jednego z detektywów lub wydaje nieartykułowane odgłosy. Żeby docenić w pełni grę, potrzeba kreatywnego towarzystwa, jednak zabawa potrafi być naprawdę świetna!
Podaj Dalej (Rebel) – znakomita zabawa w zgadywanie, co poeta (w tym przypadku malarz) – miał na myśli. Każdy z graczy rysuje hasło w notatniku, podaje je dalej, zgaduje, podaje dalej, rysuje, podaje dalej… a na końcu z „Królewny Śnieżki” robią się „Gwiezdne Wojny”. W zasadzie to nawet trochę bardziej zabawa niż gra, tym niemniej ogrywałem ją wielokrotnie, w bardzo różnym towarzystwie i zawsze się świetnie sprawdzała. W nieco podobnym duchu wymyślone jest Fiesta de los Muertos od Granny, w które jednak na razie zagrałem tylko 2 razy, więc ciężko mi polecać – ale zapowiada się równie ciekawie!
Decrypto (2pionki) – gra, która dla wielu osób zdetronizowała Tajniaków. Nie wiem, czy do końca słusznie – Decrypto jest pozycją po prostu znacznie cięższą – ale niewątpliwie jest to świetna gra słowna, w której pojawia się dosłownie kilka haseł, a i tak potrafi przegrzewać procesor. Podobnie jak z Labiryntem Słów, najlepiej gra się w 6 i więcej osób – kiedy w każdym zespole są jest co najmniej 1 przekazujący hasło i 2 zgadujących – ale i na piątkę zadziała bardzo dobrze.
3. Gry z blefem
Amazonki (Lucrum Games) – wielki hit sprzed kilku lat. Gracze wcielają się w Grabieżców, którzy próbują ukraść wszystkie skarby, lub Amazonki, które to opóźniają lub chcą wepchnąć przeciwników w pułapki. Niewielka talia kart, prościutkie zasady, krótki czas rozgrywki – idealna gra w swojej kategorii. Jak traficie, to bierzcie!
Bang! Gra kościana (Bard) – kościana wersja klasycznego Banga. Gra z eliminacją graczy i toną negatywnej interakcji, ale na tyle szybka i przyjemna, że powinna trafić do gustu każdemu. Swój egzemplarz zgrałem do nieprzyzwoitości już kilka lat temu, a wciąż uważam Banga za klasę samą w sobie. Zaznaczę przy tym, że nie mam porównania do karcianego oryginału.
Światowy Konflikt (Foxgames) – to ta gra, która w polskim wydaniu miała na okładce Obamę i Putina, potem Trumpa i Putina, a niedługo pewnie Bidena i Putina. Niech Was jednak nie zraża „polityczny” temat – jest to fantastyczna gra blefu oparta na zaledwie kilkunastu kartach, która zyskuje wraz z kolejnymi partiami.
Obecność (GFP) – aktualnie może być problem z dostępnością tej gry – wydało ją nieistniejące już Games Factory Publishing – ale jest to jedna z najbardziej oryginalnych gier, jakie mam w kolekcji. Jeden z graczy wciela się w rolę Obcego, który próbuje złapać i zasymilować rozbitków z kosmicznego statku, podczas gdy pozostali starają się nadać sygnał ratunkowy na ziemię… ale wszystkie ich konsultacje i plany są podsłuchiwane przez Obcego! Trzeba uważać, żeby oszukać tajemniczą obecność, ale przypadkiem nie przechytrzyć samego siebie. 5 osób to chyba najbardziej optymalny skład do gry.
Avalon (Portal) – lekko naciągana propozycja, bo akurat Avalon działa od 5 osób wzwyż, a im więcej, tym lepiej; jeśli jeszcze jednak ktoś do dzisiaj nie miał okazji poznać tego klasyka, gorąco zachęcam. W skrócie – Avalon to gra w stylu Mafii, ale działająca w mniejszym składzie, niewymagająca prowadzącego i bez eliminacji graczy. Świetną alternatywą jest też Secret Hitler, którego wersję PnP można znaleźć i wydrukować z internetu.
4. Gry oparte na interakcji
Colt Express (Rebel) – to jest ta gra z trójwymiarowym pociągiem i pionkami bandytów skaczącymi po dachach. Jeśli to Wam nie wystarcza, to dodam, że występuje tu bardzo ciekawa mechanika programowania akcji, które są jednak ściśle powiązane z ruchami przeciwników – jeśli nieopatrznie wystawimy się na strzał, cały nasz misterny plan idzie w… Znakomita zabawa na około godzinkę, a jeśli macie okazję, warto dorwać ją razem z dodatkiem (albo i oboma!)
Fasolki (G3) – świetna gra handlowa o wymianie Piromanów na Hipisów. Serio. Hodujemy antropomorficzne fasolki, wymieniamy się z innymi graczami, sadzimy, zbieramy i punktujemy. Gra działa dopiero od 3 osób wzwyż, ale 5 to idealny skład do Fasolek. Gra ma już dobrze ponad 10 lat, a wciąż nie widziałem żadnej innej, która by w lepszy sposób wprowadzała handel między graczami.
Western Legends (Funiverse) – kolejna gra w westernowym klimacie, najbardziej otwarta – tutaj nie musimy być bandytami; można się wcielić również w szulera, koniokrada, kowboja czy szeryfa… a czasem również zmienić swoją profesję w trakcie gry. Partia może trwać ze 2 godziny, ale zdecydowanie warto – jedna z najlepszych przygodówek na rynku, świetnie zeskalowana pod 5 osób.
Potwory w Tokio (Egmont) – każdy z graczy wciela się w ogromne monstrum i na zmianę grasujemy w Tokio. Im dłużej stoimy w mieście, tym więcej punktów zdobywamy – ale trzeba uważać, gdyż wszyscy gracze spoza Tokio biją tego, kto okupuje miasto. Kościana gra oparta na mechanice yahtzee (czyli rzut i 2 przerzuty kostek), klasyk w swojej kategorii, Gra Roku 2014 – wciąż świetna.
Gra o Tron: Żelazny Tron (Galakta) – najbrutalniejsza gra, w jaką grałem w życiu. Znakomicie oddaje klimat Pieśni Lodu i Ognia – intrygi, zdrady, sojusze i walka o wpływy, wszystko ubrane w bardzo wydestylowane, czyste mechanizmy (oryginalnie zaczerpnięte z Alien Frontiers). Nie pomylcie jej z „tradycyjną” Grą o Tron – Żelazny Tron to gra krótsza, mniej skomplikowana, natomiast niezwykle emocjonująca. Tylko dla dojrzałych graczy!
5. Strategie
Mare Nostrum (Phalanx) – gra o rozwijaniu starożytnych cywilizacji: Grecji, Rzymu, Egiptu, Kartaginy i Babilonu. Wiele dróg do zwycięstwa, relatywnie proste zasady, dużo walki o terytoria – a co więcej, 5 osób to najlepszy skład do rozgrywki. Z dodatkiem można również grać w szóstkę. Chyba nigdy nie wygrałem… ale bardzo cenię i polecam!
7 Cudów Świata (Rebel) – kolejna gra osadzona w starożytności, zdecydowanie najprostsza w tej kategorii, ale to wcale nie znaczy, że banalna. Oparta wyłącznie na mechanice draftu – dobieramy kartę, zagrywamy ją lub sprzedajemy, podajemy resztę sąsiadowi. Na sąsiadów musimy też uważać, licząc naszą siłę militarną – i tak łącznie przez 3 rundy. 7 Cudów Świata jest świetną grą strategiczną dla początkujących, a dla zaawansowanych idealnym fillerkiem – znając grę, pełną partię da się zagrać w 30 minut.
Cyklady (Rebel) – ponownie wracamy do starożytności, w krainę mitów greckich. Rywalizujemy o wpływy bogów, rekrutujemy wojska, rozbudowujemy metropolie i podbijamy miasta przeciwników. Gra jest mocno oparta na licytacji – jeśli nie lubicie tej mechaniki, zastanówcie się dwa razy; tym niemniej Cyklady są takim klasykiem, który warto chociaż raz w życiu wypróbować.
Wysokie Napięcie (Lacerta) – ponownie gra licytacyjna i ponownie klasyk (Gra Roku 2007 w Polsce, zdobywca wielu innych nagród, aktualnie 38 pozycja w rankingu BGG). W Wysokim Napięciu każdy z graczy rozbudowuje swoją sieć elektrowni i musi dobrze gospodarować zasobami, których ceny reguluje zróżnicowany popyt i podaż. Świetne wprowadzenie w gry ekonomiczne – najlepiej działa w większym gronie, czyli właśnie na 5-6 osób.
Viticulture (Phalanx) – i na koniec również pozycja ze ścisłego topu BGG (aktualnie 23 miejsce), jedno z moich odkryć 2020 roku, choć gra ma już swoje lata. Prosty i niezwykle przyjemny worker placement o zarządzaniu winnicą. Rewelacyjne opinie ma też dodatek – Toskania, w którą jednak (jeszcze) nie miałem okazji zagrać. Z moich doświadczeń Viticulture doceniają zarówno nowicjusze, jak i wytrawni gracze.
Miłego grania i wesołych świąt!








